27 listopada 2012

Rozdział trzydzieści dwa

Oczami Rossalie
Właśnie jesteśmy w drodze do klubu. Yghh. Nie to że się nie cieszę, ale podróżowanie z Niallerem w jednej taryfie do najprzyjemniejszych nie należy. On to powinien w sierocińcu pracować, bo z tym swoim humorkiem od razu robił by tam na kilka etatów. Czasami zastanawiam się czy on faktycznie ma osiemnaście lat.Cholera nie żeby coś ale teraz mi to chodzi po głowie.
W pokoiku na stoliku, 
stało mleczko i jajeczko,
przyszedł kotek wypił mleczko, 
a ogonkiem stukł jajeczko,
przyszła pani kotka zbiła,
a skorupki wyrzuciła.
- Ej wiecie ile kij ma końców ? - zapytał entuzjastycznie szczerząc się
- No oświeć nas geniuszu - burknął przez zęby Loui podpierając się o ramię Harrego
- Yyy dwa ? - Liam podrapał się po karku i wszyscy teraz oczekiwaliśmy odpowiedzi.
- NIE ! mwahahhaah - wrzasnął tak głośno, że aż kierowca się obejrzał. No pięknie, jeszcze nas wysadzi przez tego idiotę. -Jeden koniec drugi początek. - no dobra teraz to mnie zdemotywował. Faktycznie zaczęłam się śmiać, z resztą jak wszyscy. Nawet kierowca, którego wcześniej uważałam za pokerfejsa Leo Benhakera się zaśmiał i nawet wyłoniły się usta spod tej brody i wąsów. Ehh jaka ja nie miła, ale zamiast napiwku chyba wręczę mu golarkę.
- Niall zamkniesz ty się wreszcie ? Bo przestanę robić ci śniadania - krzyknęłam
- Yyyy nie żeby coś, ale ty mi nie robisz śniadań.-wyszczerzył się
- Wieeem, no ale tak się mówi. Noo także ten zamknij się. -wszyscy zaczęli się śmiać.
 Hazza zaczął mnie smyrać po wewnętrznej stronie ud. Kurwa po co zakładałam sukienkę ?! Nie żeby mi przeszkadzał dotyk Harrego, ale w taksówce (?!) przy chłopakach(?!).
Zgromiłam go wzrokiem i zdjęłam jego dłoń i położyłam na jego kolanie. Spojrzałam w lustro, aby zlokalizować punkt odniesienia tej niemoralnie chorej podróży a ten znowu mnie maca tym swoim łapskiem.
- Harry ! - warknęłam a z mojej krtani wydobył się nietypowy ryk. Chłopcy spojrzeli na mnie jak na alient, no bo w końcu nie wiedzą co to podniecony Styles. -Nie przeszkadzajcie sobie - wymusiłam sztuczny uśmieszek. - A ty ani mi się waż zrobić to jeszcze raz - dźgnęłam go palcem w brzuch. Położyłam głowę na oparciu i przymknęłam oczy. Chciałam właśnie się ewakuować z tej cholernej taksówki. Te czuby właśnie zaczęły tańczyć makarenę. Nim zdążyłam ich pozabijać pojazd zatrzymał się. Dokonałam formalności kiedy oni zmierzali już do wejścia. Ale zaraz nie było z nimi Harrego. Nagle poczułam falę ciepła obijającą się o moją szyję. To on. 
- Ej jakby co to ja dalej mam ochotę - musnął moją szyję i zadowolony popędził za chłopakami.
- Goń się Styles - rzuciłam śmiejąc się i chcąc czy nie chcąc poszłam za nimi. Popatrzyłam na kilkunastometrową kolejkę. Ahh jednak kocham te nasze przywileje. Ej zaraz zaraz tam jest Zayn !
- Zaaayn ! - krzyknęłam machając w stronę bruneta i pewnie Charlotte. No kurna, ładna jest. Podeszli do mnie. Yhh nie lubię przywitań i pożegnań. Tosz to takie sztuczne. Ale dziewczyna wzbudzała we mnie pozytywne odczucia. 
- Rossalie to jest Charlotte, Charr to jest Rossalie - zaczął mulat.
- Hej mów mi Ross - przytuliłam dziewczynę i cmoknęłam w policzek.
- Cześć, zajebiste buty dziewczyno - powiedziała wzdychając do moich stóp
- Już cię lubię - zachichotałam. 
- A właśnie Ross co tu robisz ? - spytał chłopak
- Mafia zapragnęła zabalować - powiedziałam przewracając oczami
- To świetnie, bo moja ekipa też tam jest. To chodźmy już do środka. - jak powiedziała tak zrobiliśmy. Zayn objął ją ramieniem a ona słodko zaśmiała się. Wyprzedzając mnie Zayn rzucił bezdźwięczne"Dziękuję" i weszliśmy do wnętrza. Nie trudno było nie znaleźć tych idiotów. Siedzieli w dość dużym box'ie gdzie dla Charr i Zayna też znalazło się miejsce. 
- Chłopaki to jest Charr- zaczął Zayn z uśmiechem 
- (Fju fju fju) aua kurwa !- zagwizdał Tomlinson po czym zawył z bólu bo dostał łokcia od Liama. Dokończyli ceremonie przedstawiania się a Tommo dalej zwijał się z bólu. Nialler przyniósł start drinki i hucznym toastem rozpoczęliśmy zabawę. Siedziałam na kolanach swojego chłopaka czynnie uczestnicząc w dyskusji. Charlotte świetnie odnalazła się w naszym towarzystwie. Jest towarzyska otwarta i komunikatywna, jak my. Nie boi się odzywać, ma śmieszne odzywki i zacięcie ripostuje. Próbuję zachować powagę na twarzy ale pocałunki składane na mojej szyi przez Harrego mi to uniemożliwiają. Wspominałam coś o moich gilgotkach. Tak nigdzie indziej tylko szyja. Yhh. Liam właśnie patrzy się na mnie zabójczym wzrokiem. Ciekawe za co . Jak już coś to do tego przygłupa z lokami a nie do mnie - miałam zamiar mu to wykrzyczeć jednak tylko przewróciłam oczami. W pewnym momencie dosiadła się do nas grupka osób. 
- A właśnie. To jest moja ekipa. Poznajcie się. - powiedziała brązowo włosa. A ja właśnie w tym momencie przeżywam traumę. Mówiłam że nie lubię przywitań? Nagle osiem osób na raz przedstawia mi się. No i weź tu coś człowieku spamiętaj . Rozsiedliśmy się wygodnie a jak się nie mylę James poszedł po kolejne kolejki. Później kolejne, kolejne, kolejne. Czy go nogi nie bolą ? No ale dobrze, że taki maratonista z niego. Co o nich mogę powiedzieć ? Bardzo fajna zgrana ekipa. Wiem wiem popisałam się używając słowa fajna, ale mój zasób słownictwa przy pięciu kolejkach ? No właśnie. Dziękuję za zrozumienie. Coś czuję, że z dziewczynami będziemy utrzymywać dalej kontakt. Holly jest żywy spontan, co prawda nigdy nie powiedziałabym, że pod warstwą silikonu kryje się tak ciepła i wartościowa osoba. Chłopcy są bardzo przystojni, widać że przywiązują uwagę do wyglądu. Vicky jest śliczna, ile bym dała za taką urodę jaką ma ona, widać, że wpadła w oko Niallerowi. Tararara bum. Ciekawe co z tego będzie. Zayn i Charlotte wywijają na parkiecie. Gas(Garry), James, Ricci, Jay, Louis i Liam ruszyli na panny. Także przy box'ie zostaliśmy tylko my i Niall z Vicky. Chciałam im pomóc więc zabrałam się z Harrym stamtąd. Pociągnęłam go za sobą na parkiet. Tańczyłam z nim bardzo blisko, granicą naszych ciał był tylko cienki materiał. Zgodnie z zasadami melanżowniczki z klasą nie rozstaję się z swoim kubkiem. Wiruję do muzyki w jednej ręce trzymając Gin'a z colą .
Oczami Nialla
Jak podeszli do naszego box'u to myślałem że jebnę. Banda przystojnych chłopaków i jeszcze piękniejszych dziewcząt. W oko od razu wpadła mi pewna brunetka, później z kontekstu dowiedziałem się, że mówią na nią Vicky. Zagadałem i tak się stało, że teraz razem się bawimy na parkiecie. Cieszę się, że w końcu ktoś się znalazł kto mógłby zataić ranę po nieodwzajemnionej miłości do Rossalie. Vicky jest śliczna ale według mnie niczym nie dorównuje dziewczynie mojego przyjaciela. Tego kwiatu to pół światu Niall. - powiedziałem do siebie w myślach . 
Oczami Harrego 
Nowi znajomi są jak najbardziej w porządku. Wydaje mi się, że częściej będziemy z nimi imprezować a po Niallu i Zaynie widać, że zamierzają nie tylko wspólnie imprezować. Zayn patrzy się na Charr jakby miał ją zaraz pożreć. Niall słodko a zarazem niewinnie uśmiech się do nieznanej mi jeszcze brunetki. Nie dziwię się czemu Lou mówi co chwila że zakochani są obrzydliwi. Rossalie ma dzisiaj wyjątkowo imprezowy humorek. Zazwyczaj jest stonowana, a dzisiaj wywija jak nikt inny. Obecnie stoję przy barze i rozmawiam z moim starym kumplem a ona bawi się w towarzystwie dziewczyn. Bodajże Holly, Rebecki i Sophie. Jak tak na nią patrzę to po raz kolejny dochodzi do mnie jaki skarb mam przy sobie. Jest śliczna. Jej włosy falują a zgrabne biodra kołyszą się w rytm muzyki. 
- ej Harry ty mnie w ogóle słuchasz ?- przywołał mnie głos Roberta 
- ymhh no taaak - przetarłem dłonią twarz
- Stary idź do niej, pogadamy kiedy indziej - poklepał mnie po ramieniu i oboje zaśmialiśmy się. Posłałem bezdźwięczne "dzięki" i ruszyłem w jej kierunku.
- Przepraszam dziewczyny, ale ją porywam - rzuciłem w ich kierunku i pociągnąłem ją za rękę
- Co ty tworzysz ? - zapytała wkurzona - Tańczyłam z dziewczyna... - wpiłem się w jej usta nim dokończyła.
Po chwili pomogła mi i odwzajemniła pocałunek. Zbliżyłem się do niej i przywarłem do niej swoim ciałem. Swoje dłonie oplotła wokół mojej szyi. Kocham ją, cholernie ją kocham.
Oczami Rossalie
Trwamy w pocałunku, dłonie Harrego zjeżdżają w kierunku moich pośladków a ja uśmiecham się przez pocałunek. Normalnie to bym mu przywaliła za takie coś w miejscu publicznym no ale kto po kilku kolejkach kontaktuje ?  Wplątałam dłoń w jego włosy czule je mierzwiąc. 
- Teraz tańczysz ze mną- wymruczał mi z seksowną agresją do ucha. Cholera no nie mogę mu odmówić, zwłaszcza jak tak na mnie działa. Biomet mam dzisiaj bardzo seksualnie korzystny,a to wszystko za sprawą tego czuba metr osiemdziesiąt z ulem na głowie. I tym oto sposobem szybciej wróciliśmy do domu, a korzystając że był pusty ...
Oczami Liama
Louis zaczął już widocznie świrować. Rzadko się zdarza że w klubach puszczają wolne, no ale dziś był wyjątek. Nachlany Tomlinson tańczy ze swoją niewidzialną partnerką, a w dodatku twierdzi że jest pomarańczowa i ma zieleninę na głowie. 
- Liam udzielisz nam ślubu, bo ja i Marchewcia chcemy się pobrać ? - wybełkotał mi do ucha
- Taaa, ta jasne - zniknąłem w tłumie. Chcę mieć się jutro z czego pośmiać. Podszedłem do pierwszego lepszego stolika i poprosiłem barmana o długopis. Na serwetce wybazgrałem ich małżeński świstek.
" Ja Liam Payne pastor okręgu klubu Paradise zaświadczam, iż Louis William Tomlinson i Marchewcia Zielonogłowa zawarli przysięgę małżeńską. "
Ucieszony schowałem świstek do kieszeni i zwołałem ekipę. No kiedyś w końcu trzeba wrócić do domu.
Nigdzie nie dostrzegłem Zayna. Pewnie jest z Charr. Zwinąłem Tomlinsona i poszedłem za poszukiwaniami Niallera wlecząc Marchewkowego za sobą.
- Niall idziemy - szturchnąłem go lekko z bara. No pięknie Daddy przerywasz pocałunek . Jutro Niall mnie zabije. Hahaha nieee. Bo przecież nie będzie nic pamiętał. Huhuhuhu żyję.
- Przepraszam cię Vicky, muszę już iść, zadzwoń - puścił jej oczko. Ahahahaha Dady ogarnij się. Mam zamiar pierdolnąć na niewykryty zespół napadu śmiechu. Jaki on ugrzeczniony , haha znalazł się. Vicky musi znacznie częściej przychodzić, może w końcu Niall spoważnieje. - NIE. Nie oszukujmy się, to nigdy nie nastąpi. Wsadziłem ich jeden po drugim do taksówki i sam wygodnie się usadowiłem. Tomlinson lizał się z szybą, no nic takie tam. Nie wnikam, pewnie to Marchewcia. A Niall siedział z orgazmem na twarzy, pewnie myśli o Vicky. Kurwa no idiot idiot everywhere. I don't want to live on this planet anymore. Wchodzimy do domu a na oczy rzuca mi się czarny koronkowy stanik i Calvin'y Klein'y Stylesa. No zajebiście. Gdzie ja kurwa żyję.

________
No i macie. Imprezowe wydanie DirectionShore z GeordieShore. 
Pytanko :3
1.Wyczuwacie w powietrzu jakieś nowe parki ? 
Hahaha no to macie kogo zobaczył Zayn przed klubem. Na privie napisało do mnie dwanaście osób z pytaniem. ^^. Haha każdy spodziewał się tam czegoś szokingującego a tu proszę Rossalie. 8D
Uwielbiam się tak bawić treścią. Ale najbardziej lubię robić śmierć a później obracać wszystko w sen. 
Mwahahhaha klasyk opowiadań i imaginów. 
OKEEEEEEY. Kończę. 
Kocham Was <3 ! 

12 komentarzy:

  1. hahaha zajebisty kocham cb :****** czekam na kolejny ;D<3333

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebiście!!! jestem ciekawa reakcji Liama jak zobaczy Harrego z Ross :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha ,świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty...dalej ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. hehe genialny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominacja do Liebster Awards
    http://imagine-kamy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha nie no kurwa jebłam z końcówki albo Lou liżacy się z szybą haha, zajebisty więcej takich !

    OdpowiedzUsuń
  8. hahahahahaha!!!! świetny, a końcówka najlepsza.! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Liam jako pastor okregu klubu Paradise - jeblam x___x i jeszcze Niall z orgazmem na twarzy xd oo prostu tu kocham <33333
    a i co do nowych par, to wyczuwam Louisa z Marchewcia :))

    OdpowiedzUsuń