17 listopada 2012

Dwudziesty siódmy

- Występuje fragment mogący zdemoralizować nieletnich 8D -
- tak tak wiem, i tak każdy go przeczyta. ^^


- Harry ? - zapytałam odrywając się od myślenia. Leżałam wtulona w ciało swego chłopaka i nagle naszło mnie na rozmowę. Jego loki cały czas łaskotały mnie w szyję, co wywoływało u mnie lekkie dreszcze i śmiech pod nosem.
-Hm ?- wymruczał również zamyślony. Właśnie to lubiliśmy razem robić. Leżeć w ciszy i cieszyć się swoją obecnością.
- Porozmawiajmy-usiadłam przed nim "po turecku" z wielkim wyszczerzem.
- Co się cieszysz ?- zapytał rozweselony moim zachowaniem .
- A tak jakoś . JAKIŚ PROBLEM ? - uniosłam się i napięłam mięśnie. Chciałam być groźna a ten zaczął się śmiać jak jakiś popierdzieleniec.
- Czyli rozumiem, że mam się bać ? - ledwo co wycedził  te słowa a ja już się rzuciłam na niego z łapskami.Usiadłam na nim i zaczęłam go z całej siły okładać po brzuchu.Ja się właśnie na nim wyżywam  a te się śmieje. No ludzie trzymajcież mnie bo pierdolnę na łeb i "bedzie".
- Aha ? Rozumiem, że ma mnie to zaboleć, tak ? - uniósł jedną brew i spojrzał spode łba. Aha to super, ja właśnie się męczę a ten się chichra. -.-
- Tak kretynie !-wrzasnęłam
-Ammm. No to zmienia postać rzeczy - zaśmiał się. Mmm no to dobra. Auuaaa Rooos boli, boli, puść,puść ! - wykrzywił się i zaczął się pode mną wiercić.Kiedy moja mina stała się triumfalna on nagle się odezwał.
- Mogę już przestać ? Bo wiesz, ten boski głos - pogładził się po gardle i wybuchnął śmiechem.
- Dobra, mniejsza o to czubie... - zirytowałam się
-Zdaje mi się, że dawno nie kontrolowałem stanu twojej jamy ustnej . - powiedział poważnie, aż go nawet nie zrozumiałam.
- He ?
- Może skuteczniejsza będzie lekcja praktyczna - zbliżył się do mnie, a raczej to pociągnął mnie do siebie. Leżałam na nim. Na chwilę zastygłam w jego zielonych tęczówkach.
- Co tak paczasz kochanie ?-zapytał odgarniając mi niesforny kosmyk grzywki za ucho.
- Nic, lubię twoje oczka ! - pstryknęłam go w nosek i obdarzył mnie jednym z tych swoich najsłodszych uśmiechów.
- Nie lubię gdy tak robisz - wytknął mi język, i wytarł oczy pozorując ocieranie łez
- To masz problem !- jeszcze raz zamierzałam to zrobić, ale był szybszy. Chwycił mnie za nadgarstki.
- Mam cię ! - pokiwał zabawnie brwiami i mnie pocałował. Oddałam mu pocałunek. Z chwili na chwilę stawał on się coraz to namiętniejszy. Ręce Hazzy błądziły po moich plecach. Pragnęłam tego tak samo jak on. Jego dotyk paraliżuje mnie. Każdy jego ruch wzmaga coraz to nowsze doznania, mimo iż znam go na wylot. Musnął swoimi wargami moją szyję, zachichotałam bo to dość wrażliwie miejsce.Lekkie dreszcze przebiegły maraton po mojej skórze.Wysłał mi porozumiewawcze spojrzenie.
- Tak, Harry chcę tego, tak samo jak ty - uprzedziłam go, bo przecież prędzej czy później to pytanie i tak by padło .Chłopak uśmiechnął się pod nosem, przekazując mi niewerbalne " challenge actepted ". Jako, że leżałam na nim to pierwsza zaczęłam go rozbierać. Po kolei guzik za guzikiem rozpinałam koszulę.
- Długo jeszcze ? - spytał zniecierpliwiony
- Gdzie ci się śpieszy ?- zapytałam przygryzając wargę
- emmm noo - jąkał się
- Ale nie przejmuj się. Dzisiaj i tak sobie nie poużywasz.
- COO ? Aleś ty bezczelna
- Nie - rzuciłam stanowczo. - Dzisiaj ty !- musnęłam jego wargi.
- Ross kiedyś to ja cię zabiję, ale dzisiaj ci daruję życie- uśmiechnął się cwaniacko. Kiedy zrzuciłam z niego koszulę zabrałam się za dół. Odpięłam spodnie i seksownie zębami zjechałam suwaczkiem od rozporka cały czas nawiązując kontakt wzrokowy z chłopakiem.
- Ej Harry nie wiesz gdzie są moje ... O KURWA sory, już mnie nie ma - wyjąkał speszony blondynek i jak najszybciej ulotnił się z pokoju. - MIŁEGO ! - krzyknął na odchodne. Harry uniósł biodra pozwalając mi w ten sposób swobodnie zdjąć spodnie. Kiedy beżowe rurki bratały się z koszulą zaczęłam swą słodką zabawę.Wskazującym palcem minimalnie naciągnęłam ściągacz od bokserek. Po chwili niespodziewanie i bez skrupułów puściłam gumkę.
- Auua- zawył loczek, jednak przymknęłam mu usta swym pocałunkiem. W ten sposób ocierając się o niego biodrami. Powróciłam do poprzedniego zajęcia. Przez materiał bokserek zaczęłam go dotykać. Wraz z  pierwszym kontaktem chłopak syknął a jego ciało wygięło się. Czy zrobiłam coś nie tak ? Przecież prawie go nie tknęłam.
- Nie, nie nie przestawaj - Jego słowa zmotywowały mnie i upewniły, że jestem na dobrej drodze. Każdy ruch stawał się bardziej pewny i zdecydowany. Harry mruczał coś pod nosem a tak na prawdę jeszcze nie zaczęłam. Obciągnęłam troszeczkę w ku dołowi markowe bokserki od Calvin'a Klein'a tak by wyeksponować jego V-kształtną miednicę. Ustami musnęłam zagłębienia w ciele chłopaka. Językiem wytyczyłam trasę wprost do jego cnoty. Co jakiś czas zerkałam na chłopaka, czy wszystko robię dobrze i czy sprawiam mu tym przyjemność.
- Dz-dz-d-dziewczyno nie wytrzymam zaraz.
Pewnie zsunęłam bokserki. Przed sobą miałam obraz nagiego Harrego. Jego ciało. Jego idealne ciało... Wyrzeźbiona klatka piersiowa rozbudowane górne partie mięśni w zgrabnym ciele. Męskie dłonie, które zawsze dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Często porównywałam jego ciało do sylwetki greckich bogów wprost z muzeum kultury greckiej. Styles pogładził mnie po policzku, wpatrując się w moje oczy. To co my robiliśmy nie było ani trochę wulgarne. Uczucie jakim się darzyliśmy z wzajemnością i nasz stosunek cielesny do siebie odbiegał od stereotypowego pojęcia jakim jest seks wśród nastolatków. Może czasami w grupie z tego żartujemy " O będzie ostry seks on the beach ", ale warto napomnieć, że oboje do tego podchodzimy bardzo porządnie. Zaspokajanie partnera i widok jego błogiej rozkoszy z twego powodu jest czymś . Hm trudno ci to nawet Rossalie opisać. Jest ukoronowaniem starań i trudów. A satysfakcja, że każdy twój ruch wzmaga nowe doznania w organizmie chłopaka jest niedopisania. Usiadłam na jego udach w wygodnej i obrotnej postawie, tak aby zapewnić sobie łatwiejszy dostęp do niego a jemu nie ciężyć swoim ciężarem. (ciężyć-ciężarem. Wiem masło maślane. sorry xx.) Ujęłam tą część ciała, która potocznie przez Directionerki jest nazywana "hazzacondą" w dłoń. Harry żeby stłumić swe jęki przykrył twarz poduszką. No tak. Jutro cały dom będzie o tym szumieć, ale teraz ważniejszy jest Harry. Nachyliłam się nad nim. Obdarzałam pocałunkami każdy jego skrawek klatki piersiowej. Słynne dwie pary sutków Harrego otoczyłam szczególną troską. Dłonią przejechałam po rozgrzanym torsie chłopaka, zostawiając niewidoczny ślad po sobie. "Ja tu byłam", " Jesteś mój i ciebie kocham ".
- Like I love you Harry - wyszeptałam mu twarzą w twarz, opierając czoło o czoło. 
- Dziewczyno gdzie ty się podziewałaś przez osiemnaście lat mojego życia ?
- Harry. Ja cały czas siedziałam sobie w kąciku sali.19. Zajmowałam ostatnią ławeczkę skryta w swojej samotności i nieśmiałej naturze - uśmiechnęłam się. 
-  Jaki ja byłem ślepy - pogładził mnie po policzku. Podciągnął się do pozycji siedzącej. Opierał się łokciami o materac i bacznie mi się przyglądał.
- Pozwolisz mi coś dla ciebie zrobić ? - uśmiechnął się zniewalająco, ewidentnie coś sugerując. 
- Tak. Chodź tu do mnie i pozwól mi się nacieszyć twoją obecnością - odpowiedziałam . Harry chwilę pokrzątał się jeszcze po pokoju.Naciągnął krótkie nie krępujące ruchów spodenki do spania i zajął miejsce koło mnie.
- Rossalie wiesz, że cię kocham, prawda ? 
- Oj już tak nie słódź Harroldzie - oparłam głowę o jego klatkę piersiową. Leżeliśmy w ciszy, która nas w ogóle nie krępowała. Wsłuchiwałam się jeszcze w nieco podniesiony oddech, kreśląc palcem kółeczka po lewym ramieniu Harrego. Leżenie w milczeniu jest czymś szczególnym. Moment wzajemnej kontemplacji i szeregowania myśli.
- Ross mogę się o coś spytać ? - zapytał nieśmiało
- Hmm. numer buta znasz, obwód w biodrach również. Jest coś czego jeszcze o mnie nie wiesz?- zaśmiałam się pod nosem
- Dlaczego nigdy nie wspominasz o tacie, a o rodzicach rzadko się wypowiadasz ? 
- Amm. Tak. Wiedziałam że to pytanie kiedyś nadejdzie . 
- Przepraszam jeśli cię uraziłem - wciął się Harry
- Nie, nie wszystko w porządku -wysiliłam się na uśmiech.
- Otóż Harry ojciec zostawił moją mamę jak dowiedział się, że zostanie tatusiem ... - powiedziałam wykrzywiając się, dając wspomnieniom zielone światło. - Wiesz pewnie, że moja mama zaszła w ciążę w młodym wieku . - przytaknął. - A więc, kilka tygodni po zakończeniu roku szkolnego, czyli około w połowie wakacji u mojej mamy pojawiły się objawy typujące. hmm. no jak myślisz ? 
- Ciążę- stwierdził stanowczo
- No. I tak to się stało. Ja rozwijałam się w brzuchu mojej siedemnastoletniej wówczas matki, kiedy Roger, bo nie śmiem nazywać go ojcem zostawił mamę samą z tym wszystkim. Nawet nie wiem jak on wygląda. Nic w sumie o nim nie wiem. Nie utrzymuję z nim kontaktu, mama również. - ściszyłam głos
- Wiesz co kochanie ? - zapytał obejmując mnie ramieniem
- Hm ? 
- Za jedno powinienem mu podziękować. - powiedział unosząc kąciki ust ku górze 
- Mów jaśniej - ponagliłam go
- Powinienem mu podziękować, za to, że z tej dość smutnej historii powstała Rossalie Hamlinton. Także. Laura i Roger - zwrócił się teoretycznie do nich, - bogu dzięki, że się nie zabezpieczyliście - teoretycznie dość dosadnie to stwierdził, mimowolnie wywołało to u mnie gromki śmiech. Takiego go właśnie kocham. Czasami jest tak poważny, że aż mam kompleksy a czasami  bąknie coś nim zdąży przemyśleć to co najmniej kilka razy.W sumie to on powiedział szczerze. A szczerość z jego otwartością i komunikatywnością brzmi zabawnie z jego ust. Gładził mnie po plecach, jego dotyk zawsze pozwalał mi odpłynąć, dawał możliwość relaksacji ciała i ducha. Zasnęłam wtulona w ukochanego. 

____________
Przepraszam, że tak długo nic nie było, ale starałam napisać coś bardziej dopracowanego. 
No cóż. Mogę skromnie stwierdzić, że z rozdziału jestem zadowolona bardzo.
Pozdrawiam : )) Mrs.Styles

9 komentarzy:

  1. no i powinnaś być zadowolona bo wyszedł Ci super. ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : )
      Ale coś cisza z komentarzami dziś :c

      Usuń
  2. Świetny, tylko prosilabym cię abyś dodawala częściej ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja bym prosiła szkołę o mniej obowiązków :D

      Usuń
  3. Uwielbiam uwielbiam !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. heh jak zwykle czuje moc Twojego dzieła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahha , super jest ;P fajnie poglebic sie w taka historie ♥ /Daria

    OdpowiedzUsuń